Czego może nauczyć "Ojciec chrzestny"? Te filmy pokazały mi, jak być dobrym tatą

Michał Strzałkowski, Polskie Radio S.A.
10.08.2016 08:17

"Ojciec chrzestny" (reż. Francis Ford Coppola, prod. Paramount Pictures)

Wzorce ojcostwa można czerpać z różnych źródeł, ale najlepiej mieć ich kilka. Warto więc sięgać nie tylko do mądrych książek, ale iść też do kina lub sięgnąć po DVD.

W filmach i serialach postaci ojców jest bardzo dużo. Niestety, antywzorców pojawia się więcej. Nawet w moim ukochanym sit-comie "Jak poznałem waszą matkę", w którym o żadne matki tak naprawdę nie chodzi, zdecydowanie przeważają ojcowie fatalni. Ale są też przykłady tego, jak można się od filmowych ojców czegoś nauczyć. Czego ja nauczyłem się, siedząc przed kinowym i telewizyjnym ekranem?

Opanowanie

Vito Corleone, "Ojciec chrzestny" (1972), reż. Francis Ford Coppola

Marlon Brando jako mafijny szef wszystkich szefów w znakomitej filmowej adaptacji wielkiej powieści Mario Puzo. Historii nie tylko o mafiosie okrutnym, choć z zasadami (nie chce m.in. zgodzić się na handlowanie przez mafię narkotykami), ale także ojcu czwórki dzieci. Poznajemy go zresztą na ślubie córki. Żaden Sycylijczyk nie może tego dnia omówić prośbie, więc Don Vito przyjmuje przy okazji mnóstwo "interesantów".

Najważniejsza jest jednak jego trudna relacja z najmłodszym z synów - Michaelem (Al Pacino), który wcale nie chce kontynuować przestępczej rodzinnej tradycji. Oczywiście większości rzeczy lepiej się od głowy mafijnej rodziny Corleone nie uczyć, ale zawsze imponowało mi opanowanie "Ojca Chrzestnego". Kto ma dzieci, dobrze wie, jak niezbędna to na co dzień cecha.

Fantazja

Guido Orefice, "Życie jest piękne", (1997), reż. Roberto Benigni

Korek do bramek na autostradzie? Długa kolejka do kasy w hipermarkecie? Nerwy przed wizytą u dentysty? Przy dziecku dobrze być nie tylko opanowanym, ale także mieć dużą wyobraźnię i nie bać się z niej szeroko korzystać. Wymyślać gry, zabawy, śmieszne lub straszne historie (u mnie sprawdza się ich połączenie) albo jakieś improwizowane na poczekaniu psikusy.

Wydaje Ci się, że to trudne w tym potwornym korku albo dusznym supermarkecie? To zobacz jak radzi sobie grany przez samego Beningniego żydowski ojciec, który ukrywa przed swoim synkiem, że jest wojna i dzieje się Holocaust. Szczególnie polecam znakomitą scenę, w której tłumaczy mu, dlaczego na drzwiach sklepu pojawił się napis: "Psom i Żydom wstęp wzbroniony".



Konsekwencja

Bryan Mills, "Uprowadzona" (1998), reż. Pierre Morel

Bez tego też ani rusz. Co prawda ja bym tylko chciał, aby moi synowie lubili dobre jedzenie (a nie żarcie z kolorowej folii), cenili uroki świata realnego (a nie tylko tego z "Minecrafta" i gierek o prowadzeniu sklepu ze zwierzątkami lub cukierni) i sami sięgali w przyszłości po dobre książki, filmy, komiksy, itd. (a nie tylko po tablet). Każdy rodzic rozumie jednak jak wiele konsekwencji i dzielnego pokonywania trudności wymaga to z pozoru błahe zadanie.

Kiedy nie idzie, wzdycham sobie do najbardziej zdeterminowanego ojca z moich ulubionych filmów - eks-agenta Secret Service (w tej roli Liam Neeson), który rusza do Paryża aby odzyskać nastoletnią córkę z rąk albańskich handlarzy żywym towarem. Czasem nawet wystarczy mi tylko scena rozmowy telefonicznej, w której Bryan wyjaśnia jasno porywaczom co się z nimi stanie, jeśli nie oddadzą mu dziecka.

Wyrozumiałość

Andre Arnel, "Tata i małolata" (1994), reż. Steve Miner

Znów ojciec i nastolatka, znów francuskie okoliczności, ale tym razem na karaibskich Bahamach. Historia o wakacyjnym wyjeździe i trudnym (dla rodziców i dzieci) okresie dorastania.

W pierwszej chwili nie pomyślałem o tym ojcu, zagranym kapitalnie przez Gerarda Depardieu. Pewnie dlatego, że nie mam córki. Na szczęście przypomniała mi go niezawodna żona. To dobrze, bo płynie z tego filmu ważna nauka - z dzieckiem w pewnym wieku lepiej się zaprzyjaźnić, niż "chronić" je, praktycznie zamykając przed nim świat.

Wszechstronność

Daniel Hillard/Euphegenia Doubtfire, "Pani Doubtfire" (1993), reż. Chris Columbus

Popis aktorskiego kunsztu nieodżałowanego Robina Williamsa. Ojciec rozwodnik, który chce częściej widywać się z dziećmi wpada na pomysł, że zatrudni się u byłej żony jako gosposia - 65-letnia urocza wdowa o brytyjskich korzeniach. Mnóstwo świetnej zabawy, rola na miarę Złotego Globu, a nader wszystko ważne przypomnienie, że aby być świetnym ojcem nie wystarczy tylko umieć z dzieciakami pograć w piłkę, ale też coś im ugotować, posprzątać i doradzić w sercowych rozterkach.

Cierpliwość

Ted Kramer, "Sprawa Kramerów" (1979), reż. Robert Benton

Kiedy po raz setny przypalam jajecznicę, przesalam ryż albo mieszam pranie białe z kolorowym, przypominam sobie, że postać Dustina Hoffmana miała jeszcze gorzej. Bo skoro ja powoduję kuchenno-łazienkowy kataklizm, to znaczy jedynie, że moja druga połowa musiała na kilka dni wyjechać. Ted Kramer - do niedawna skupiony na swojej karierze pracoholik - musi nie tylko nauczyć się być ojcem, ale dodatkowo walczyć o prawo do opieki nad synkiem z emocjonalnie niestabilną żoną, która postanawia opuścić go z dnia na dzień.

Bardzo go cenię za cierpliwość, dzięki której udaje mu się synka zatrzymać. Nie dlatego, że wygrywa przed sądem, ale dzięki temu, że udaje mu się przekonać byłą żonę, że to z nim właśnie dziecku będzie lepiej. Co dużo mocniej do mnie przemawia niż potwornie przegięty finał filmu "Tato" Macieja Ślesickiego, który "Sprawą Kramerów" był inspirowany.

Poczucie misji

Clark Griswald, seria "W krzywym zwierciadle" (1983-1997), różni reżyserzy

Zagrana przez genialnego Chevy'ego Chase'a postać to ojciec najbardziej zdeterminowany. I to zarówno, gdy wiezie rodzinę na wakacje, święta czy do Las Vegas. Clark chce za wszelką cenę zorganizować rodzinie najlepszy na świecie pobyt w parku rozrywki, niezapomnianą wycieczkę po Europie czy magiczne Boże Narodzenie. I choć wywołuje przy tym masę katastrof i klęsk, koniec końców nigdy się nie poddaje.

Zawsze żałuję, że w każde święta oglądamy ogólnonarodowo "Kevina samego w domu", a nie "W krzywym zwierciadle: Witaj, Święty Mikołaju". No w każdym razie żałuję tego, odkąd sam zostałem ojcem, a przestałem być tylko niesfornym synkiem.

Michał Strzałkowski, Polskie Radio S.A.

Oglądając nawet filmy gangsterskie i thrillery, zobaczysz jak być dobrym ojcem

Wzorce ojcostwa można czerpać z różnych źródeł, ale najlepiej mieć ich kilka. Warto więc sięgać nie tylko do mądrych książek, ale iść też do kina lub sięgnąć po DVD. W filmach i serialach postaci ojców jest bardzo dużo. Niestety antywzorców pojawia się więcej. Nawet w moim ukochanym sit-comie "Jak poznałem Waszą matkę", w którym o żadne matki tak naprawdę nie chodzi, zdecydowanie przeważają ojcowie fatalni. Ale są też przykłady tego, jak można się od filmowych ojców czegoś nauczyć. Oto czego ja nauczyłem się siedząc przed kinowym i telewizyjnym ekranem:

Opanowanie

Vito Corleone, "Ojciec chrzestny" (1972), reż. Francis Ford Coppola

Marlon Brando jako mafijny szef wszystkich szefów w znakomitej filmowej adaptacji wielkiej powieści Mario Puzo. Historii nie tylko o mafiosie okrutnym, choć z zasadami (nie chce m.in. zgodzić się na handlowanie przez mafię narkotykami), ale także ojcu czwórki dzieci. Poznajemy go zresztą na ślubie córki. Żaden Sycylijczyk nie może tego dnia omówić prośbie, więc Don Vito przyjmuje przy okazji mnóstwo "interesantów". Najważniejsza jest jednak jego trudna relacja z najmłodszym z synów - Michaelem (Al Pacino), który wcale nie chce kontynuować przestępczej rodzinnej tradycji. Oczywiście większości rzeczy lepiej się od głowy mafijnej rodziny Corleone nie uczyć, ale zawsze imponowało mi opanowanie "Ojca Chrzestnego". Kto ma dzieci, dobrze wie, jak niezbędna to na co dzień cecha.

Fantazja

Guido Orefice, "Życie jest piękne", (1997), reż. Roberto Benigni

Korek do bramek na autostradzie? Długa kolejka do kasy w hipermarkecie? Nerwy przed wizytą u dentysty? Przy dziecku dobrze być nie tylko opanowanym, ale także mieć dużą wyobraźnię i nie bać się z niej szeroko korzystać. Wymyślać gry, zabawy, śmieszne lub straszne historie (u mnie sprawdza się ich połączenie) albo jakieś improwizowane na poczekaniu psikusy. Wydaje Ci się, że to trudne w tym potwornym korku albo dusznym supermarkecie? To zobacz jak radzi sobie grany przez samego Beningniego żydowski ojciec, który ukrywa przed swoim synkiem, że jest wojna i dzieje się Holocaust. Szczególnie polecam znakomitą scenę, w której tłumaczy mu dlaczego na drzwiach sklepu pojawił się napis: "Psom i Żydom wstęp wzbroniony".

Konsekwencja

Bryan Mills, "Uprowadzona" (1998), reż. Pierre Morel

Bez tego też ani rusz. Co prawda ja bym tylko chciał, aby moi synowie lubili dobre jedzenie (a nie żarcie z kolorowej folii), cenili uroki świata realnego (a nie tylko tego z "Minecrafta" i gierek o prowadzeniu sklepu ze zwierzątkami lub cukierni) i sami sięgali w przyszłości po dobre książki, filmy, komiksy, itd. (a nie tylko po tablet). Każdy rodzic rozumie jednak jak wiele konsekwencji i dzielnego pokonywania trudności wymaga to z pozoru błahe zadanie. Kiedy nie idzie, wzdycham sobie do najbardziej zdeterminowanego ojca z moich ulubionych filmów - eks-agenta Secret Service (w tej roli Liam Neeson), który rusza do Paryża aby odzyskać nastoletnią córkę z rąk albańskich handlarzy żywym towarem. Czasem nawet wystarczy mi tylko scena rozmowy telefonicznej, w której Bryan wyjaśnia jasno porywaczom co się z nimi stanie, jeśli nie oddadzą mu dziecka.

Wyrozumiałość

Andre Arnel, "Tata i małolata" (1994), reż. Steve Miner

Znów ojciec i nastolatka, znów francuskie okoliczności, ale tym razem na karaibskich Bahamach. Historia o wakacyjnym wyjeździe i trudnym (dla rodziców i dzieci) okresie dorastania. W pierwszej chwili nie pomyślałem o tym ojcu, zagranym kapitalnie przez Gerarda Depardieu. Pewnie dlatego, że nie mam córki. Na szczęście przypomniała mi go niezawodna żona. To dobrze, bo płynie z tego filmu ważna nauka - z dzieckiem w pewnym wieku lepiej się zaprzyjaźnić, niż "chronić" je, praktycznie zamykając przed nim świat.

Wszechstronność

Daniel Hillard/Euphegenia Doubtfire, "Pani Doubtfire" (1993), reż. Chris Columbus

Popis aktorskiego kunsztu nieodżałowanego Robina Williamsa. Ojciec rozwodnik, który chce częściej widywać się z dziećmi wpada na pomysł, że zatrudni się u byłej żony jako gosposia - 65-letnia urocza wdowa o brytyjskich korzeniach. Mnóstwo świetnej zabawy, rola na miarę Złotego Globu, a nader wszystko ważne przypomnienie, że aby być świetnym ojcem nie wystarczy tylko umieć z dzieciakami pograć w piłkę, ale też coś im ugotować, posprzątać i doradzić w sercowych rozterkach.

Cierpliwość

Ted Kramer, "Sprawa Kramerów" (1979), reż. Robert Benton

Kiedy po raz setny przypalam jajecznicę, przesalam ryż albo mieszam pranie białe z kolorowym, przypominam sobie, że postać Dustina Hoffmana miała jeszcze gorzej. Bo skoro ja powoduję kuchenno-łazienkowy kataklizm, to znaczy jedynie, że moja druga połowa musiała na kilka dni wyjechać. Ted Kramer - do niedawna skupiony na swojej karierze pracoholik - musi nie tylko nauczyć się być ojcem, ale dodatkowo walczyć o prawo do opieki nad synkiem z emocjonalnie niestabilną żoną, która postanawia opuścić go z dnia na dzień. I bardzo go cenię za cierpliwość, dzięki której udaje mu się synka zatrzymać. Nie dlatego, że wygrywa przed sądem, ale dzięki temu, że udaje mu się przekonać byłą żonę, że to z nim właśnie dziecku będzie lepiej. Co dużo mocniej do mnie przemawia niż potwornie przegięty finał filmu "Tato" Macieja Ślesickiego, który "Sprawą Kramerów" był inspirowany.

Poczucie misji

Clark Griswald, seria "W krzywym zwierciadle" (1983-1997), różni reżyserzy

Zagrana przez genialnego Chevy'ego Chase'a postać to ojciec najbardziej zdeterminowany. I to zarówno, gdy wiezie rodzinę na wakacje, święta czy do Las Vegas. Clark chce za wszelką cenę zorganizować rodzinie najlepszy na świecie pobyt w parku rozrywki, niezapomnianą wycieczkę po Europie czy magiczne Boże Narodzenie. I choć wywołuje przy tym masę katastrof i klęsk, koniec końców nigdy się nie poddaje. Zawsze żałuję, że w każde święta oglądamy ogólnonarodowo "Kevina samego w domu", a nie "W krzywym zwierciadle: Witaj, Święty Mikołaju". No w każdym razie żałuję tego, odkąd sam zostałem ojcem, a przestałem być tylko niesfornym synkiem.