Jak rozmawiać z chłopcami o trudnych sprawach?

Bartosz Janiszewski
06.12.2017 16:08
A A A
Ojciec i syn

Ojciec i syn (Fot. Shutterstock)

Mało komunikatów wypowiedzianych przez matki tak szybko wywołuje gęsią skórkę u ojców jak niewinnie brzmiące: "Chyba już czas żebyś z nim o tym porozmawiał".

Paraliż, który u większości mężczyzn powoduje konieczność porozmawiania z synem o sprawach seksu, obrósł już legendami. Moglibyśmy zrzucić winę na pruderyjne wychowanie, ale przecież większość z nas, dorosłych facetów, nie ma problemu, by otwarcie rozmawiać o seksie z kumplami. Przechwałki przy piwie? Proszę bardzo. Sprośne żarty? Bardzo chętnie. Wytłumaczenie dziecku, o co chodzi z tym całym seksem? „Zmęczony jestem, może ty to zrobisz kochanie?”.

Domowa edukacja seksualna to wciąż w Polsce domena matek, wszystko jedno czy chodzi o dziewczynki, czy chłopców. Na szczęście do lamusa odszedł stosowany w niektórych kręgach proceder zabierania dorastających synów do agencji towarzyskich, ale ojcowie nie wypracowali jeszcze nic w zamian. O seksie milczą, mówią niewiele, albo ograniczają się do wręczenia dorastającemu synowi prezerwatywy. Tymczasem chodzi przecież o bardzo ważną sferę życia młodego człowieka. I wydawałoby się, że nikt nie zrozumie pytań i dylematów chłopca bardziej niż inny, nieco większy chłopiec – jego tata. 

Kiedy zacząć rozmawiać o seksie? Wielu rodzicom długo wydaje się, że „na te tematy” jest jeszcze za wcześnie. Problem polega na tym, że potem od razu robi się już za późno. Jeśli nie zaczniemy z chłopcem otwarcie rozmawiać o seksie, kiedy ma pięć czy sześć lat, niezwykle trudno będzie nam to zrobić, kiedy skończy lat 13 i jego hormony zaczną buzować. To przecież intymny obszar i nic dziwnego, że „wpuszczenie” do niego ojca jest krepujące. Znacznie łatwiej rozmawiać, jeśli robimy to, odkąd dziecko pamięta.

Jak rozmawiać z dzieckiem o seksie? Oczywiście opowiadanie pięciolatkowi o zapłodnieniu, narządach płciowych, miłości i pożądaniu może wymagać ogromnego wysiłku. Istnieje prawdopodobieństwo, że to, co usiłuje mu przekazać ojciec, mały człowiek nie do końca zrozumie. Dlatego wielu edukatorów seksualnych poleca obejrzenie z dzieckiem klasycznego filmu „I kto to mówi?”. Kinowy przebój z lat 80. omawia tematy związane z miłością fizyczną, zapłodnieniem itd. w sposób, który dziecko jest w stanie przyswoić. Bądźcie gotowi na to, że potem usłyszycie cały szereg pytań, ale zawsze łatwiej odpowiadać na wątpliwości, niż samemu wymyślać, co i w jaki sposób warto powiedzieć.

Nieco poważniejszych porad warto szukać w literaturze. Chociaż żyjemy w czasach, w których można kupić poradnik niemal na każdy temat, pozycji o tym, jak rozmawiać z dziećmi o seksie, jest jak na złość niewiele. Wśród nich wyróżnia się książka Williama Pollocka „Real boys”. Autor przez lata prowadził na Uniwersytecie Harvarda badania nad „kodem chłopięcym”, czyli sposobem, w jaki mężczyźni widzą świat seksu, związków, ale także komunikacji.

Okazuje się, że ten kod jest bardzo ograniczony i wciąż, mimo feministycznej rewolucji, pełen stereotypów: chłopcy wyrastają w przekonaniu, że nie powinni okazywać słabości, być silni, niezależni, dominujący i pozbawieni uczuć. Według badań Pollocka nasza kultura nie zachęca chłopców do komunikowania własnych emocji – ustalenia naukowca są pewnie zgodne z doświadczeniem wielu mężczyzn. Możemy nad tym ubolewać, ale fakt jest taki, że nasi synowie nie mają łatwości w mówieniu o uczuciach (które w przypadku rozmów o seksie są znacznie ważniejsze niż „technikalia”). Dlatego autor radzi innym ojcom, że sposobem na dotarcie do dzieci, który powinni wykorzystać, jest storytelling, czyli opowiadanie historii. Zamiast próbować nazywać emocje, lepiej opowiedzieć o swoich dylematach, przygodach, doświadczeniach. I tych dobrych, i złych. Dziecko samo wyciągnie sobie z nich wnioski i przyswoi znacznie lepiej niż informacje z wykładu na temat BHP kontaktów z dziewczynami.

Pollock wskazuje na jeszcze jedną ważną rzecz: historie nie powinny dotyczyć tylko seksu sensu stricte. Najgorsze, co możemy, zrobić to ograniczyć temat do antykoncepcji i „powstrzymania się do odpowiedniego momentu”. Seks, przekonuje Pollock, to tylko element znacznie ważniejszego obszaru: uczuć, relacji, kontaktów społecznych. Zamiast opowiadać o tym, co robi się z dziewczyną w sypialni (i że koniecznie należy z tym jeszcze zaczekać), lepiej jest opowiedzieć o swoim pierwszym zakochaniu w VI klasie podstawówki, pierwszym razie, kiedy poprosiło się dziewczynę o chodzenie i o tym, jak czuliśmy się, kiedy nasza miłość okazała się nieodwzajemniona.

Na koniec jeszcze jedna, bardzo konkretna porada, którą daje nam Tom Klaus, dyrektor programu Advocates for Youth, mającego pomagać młodym ludziom w podejmowaniu świadomych i odpowiedzialnych decyzji dotyczących ich zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego. Klaus twierdzi, że rozmawiając z chłopcami o seksie warto przy okazji… robić coś innego. Skrępowanie tematem będzie znacznie mniejsze, jeśli będziemy rozmawiali w czasie gry w piłkę, majsterkowania, szykowania obiadu, wspinaczki, koszenia trawy albo nawet oglądania telewizji. Mamy wówczas naturalny „obszar bezpieczeństwa”, w który możemy uciec, jeśli rozmowa stanie się zbyt krepująca. To ratuje nas przed „traumą wstydu”, tak samo silną dla nas i dla naszego syna.