Jak wychować syna, którego polubią feministki?

Bartosz Janiszewski
12.09.2017 12:09
A A A
Zabawa w gotowanie

Zabawa w gotowanie (Fot. iStock)

"Uczymy dziewczynki stereotypowo męskich postaw, ale nie pokazujemy chłopcom, że w wielu aspektach mogą wyjść ze swojej płciowej roli". Gloria Steinem, słynna amerykańska feministka, mówi, że to znakomicie, że wychowujemy córki podobnie do tego jak wychowujemy synów, ale szkoda, że wciąż nie wychowujemy synów tak jak swoje córki.

Feministki uczą kobiety, że mogą być kimkolwiek chcą. Kobiety, coraz częściej, uczą tego samego swoje córki. Mężczyźni swoim synom mówią to jednak znacznie rzadziej. Dziewczyna może zostać astronautą, chłopiec spotka się z żartami, jeśli postanowi zostać przedszkolankiem.

Gloria Steinem, słynna amerykańska feministka, mówi, że to znakomicie, że wychowujemy córki podobnie do tego jak wychowujemy synów, ale szkoda, że wciąż nie wychowujemy synów tak jak swoje córki. „Uczymy dziewczynki stereotypowo męskich postaw, ale nie pokazujemy chłopcom, że w wielu aspektach mogą wyjść ze swojej płciowej roli. Wciąż musza być silni, nie powinni płakać. A przecież wolność kobiet nie będzie się rozszerzała, jeśli to samo nie wydarzy się z wolnością mężczyzn. Tak jak kobiety mogą być silne, odważne i konkretne, tak mężczyźni mogą być np. empatyczni i wrażliwi.

Powinniśmy nauczyć naszych synów gotować i sprzątaćPowinniśmy nauczyć naszych synów gotować i sprzątać Fot. iStock

Tony Porter, założyciel fundacji A Call to Men, przeprowadził w USA badania na temat płaczu. Okazało się, że chłopcy i dziewczynki do 5 roku życia płaczą dokładnie tyle samo. Ale w wieku 5 lat chłopcy otrzymują od świata informacje, że w ich wypadku bardziej od okazywania słabości akceptowany jest gniew. Tymczasem powinniśmy uczyć naszych synów, że - tak samo jak dziewczynki - mają pełną paletę emocji, którym mogą się posługiwać. Że tak samo jak wściekli, mogą być też przerażeni.

To samo dotyczy życiowych ról. Dobrze jeśli chłopiec ma tatę, który pokazuje dobre męski wzorce. Ale tata powinien zadbać też o to, żeby syn widział w okół siebie kobiety. Amerykańscy psychologowie przekonują, że synom należy jak najwięcej mówić np. o kobietach, które osiągnęły sukces w sporcie albo polityce. Jeśli dla waszego chłopca polityka jest zbyt nudna, można sięgnąć do bajek. Te współczesne to rozrywka tak samo dobra dla dzieci i rodziców. Przykłady? Nagrodzona w tym roku Oscarem za animację „Zootopia” (polski tytuł: „Zwierzogród”). Bohaterka filmu, posterunkowa Hobbs, to króliczek, która robi karierę w męskim (jest jedyną kobietą) świecie policji. Bajka zabawnie, prosto i skutecznie pokazuje, że wszyscy, niezależnie od płci, możemy realizować swoje pasje i robić w życiu, co chcemy –  a kobiety wcale nie muszą upodabniać się do chłopców, żeby skutecznie wykonywać swoją pracę.

Dwie alejki

Stereotypy na temat płci wpajane są naszym dzieciom niemal od urodzenia, ale coraz częściej się z nimi walczy. W Szwecji, gdzie do równości płci podchodzi się wyjątkowo poważnie, dziewczynki w szkołach podstawowych grają w piłkę nożną tak samo jak chłopcy. Trywialne? Być może, ale od pierwszej klasy dzieci uczą się, że sport jest taki sam dla każdej płci. Podobnie jak różowe ubrania. Pewnie wielu z was krzywi się na widok swojego syna pokazującego w sklepie różową koszulkę. Ale właściwie dlaczego nie mielibyście mu jej kupić? Dziewczynki - tak jak chłopcy - mogą chodzić po drzewach, chłopcy zaś, jak dziewczynki, mogą chodzić w różowych kolorach.

Jeśli macie dzieci, na pewno wielokrotnie byliście w sklepie z zabawkami. I bez pudła trafiacie w alejki przeznaczone dla chłopców, najczęściej z asortymentem w kolorze niebieskim, pełne samochodów, przyrządów badawczych i narzędzi budowlanych. A obok są alejki dla dziewczyn: różowe, z lalkami i małymi domkami. O tym, że to pułapka, w którą wpuszczamy dzieci, odważnie mówią już nawet producenci bajek. Kilka lat temu firma Goldieblox wypuściła reklamę, która zaczynała się od słów: „Przez ostatnie 100 lat zabawki inspirowały naszych chłopców, by byli myślicielami, budowniczymi i wynalazcami”. Chwilę później w reklamówce pojawia się typowa „różowa alejka” z lalkami i hasło: „Nasze dziewczynki zasługują na więcej”. Ale ta zasada działa w dwie strony: jeśli twój syn ma ochotę bawić się lalkami, dlaczego, do diabła, miałbyś mu na to nie pozwolić?

Skutki „formatowania” potomków  na prawdziwe kobiety i prawdziwych mężczyzn już na etapie wyboru zabawek – lalka czy samochód? – mają swoje konsekwencje w dorosłym życiu. Według badań Campbella Leapera z Uniwersytetu Kalifornii różnice spowodowane odmiennymi zabawkami dla dziewczynek i chłopców wpływają na ich umiejętności, np. logicznego myślenia czy współpracy w grupie.

Na koniec wspomnijmy więc o kolejnym, odwiecznym temacie domowych sporów – sprzątaniu. Kobietom - znowu stereotypowo - łatwiej przychodzi utrzymywanie porządku i zwracają nań większą uwagę. Ale to wcale nie jest tak, że mają umiejętność posługiwania się szczotką zapisaną w genach. Zdaniem wykładowcy z Uniwersytetu Michigan, Jawanza Kuniufu, to efekt naszego wychowania. Jego badania pokazują, że dziewczynki w wieku 10 – 17 lat w USA spędzają średnio 3 godziny w tygodniu więcej zajmując się utrzymywaniem porządku. A chłopcy jeśli angażują w sprzątanie, są za to znacznie częściej wynagradzani pieniędzmi. Owszem, odkurzą swój pokój, ale tylko jeżeli dostaną za to 5 dolarów! Dziewczynkom za te same czynności amerykańscy rodzice płacą znacznie rzadziej. Absurd tej sytuacji jest czytelny. Tym bardziej więc należy wziąć sobie do serca słowa Anne Marie Slaughter, szefowej think tanku New America: „Powinniśmy nauczyć naszych synów gotować, sprzątać i troszczyć się o przestrzeń wokół siebie. Od lat walczymy o to, żeby dziewczyny były równe chłopcom w biurze. Niech chłopcy będą też równi dziewczynkom w domu”.