Myślisz o systemie monitoringu dziecka? Wystarczy ci telefon i aplikacja

Kamil Mizera
06.03.2017 12:43
A A A
Monitoring

Monitoring (www.pexels.com (CC0))

Młodzi rodzice mają nieustanną potrzebę doglądania swojej nowo narodzonej pociechy. Szczególnie w pierwszych miesiącach, gdy wyjście z pokoju, nawet gdy dziecko śpi, to nie lada wysiłek woli. A co dopiero "wyprowadzenie" dziecka do zupełnie innego pokoju. Wówczas pojawi się myśl: "potrzebny nam monitoring", a wtedy warto sięgnąć po smartfon.

Jeżeli masz w domu stary tablet lub telefon, to łatwo możesz go zamienić w pełnoprawny system monitoringu dla dziecka. Wystarczy dobra aplikacja mobilna, kilkanaście złotych i kilka minut ustawiania.

Na rynku jest sporo aplikacji, które oferują system monitorowania niemowlaka. Większość z nich działa jednak na tej samej zasadzie, a wybierając którąś z nich warto brać pod uwagę nie tylko cenę, ale również jakie funkcje oferuje oraz w jaki sposób przesyła obraz.

Sam, w pierwszym miesiącach życia synka, korzystałem z aplikacji Cloud Baby Monitor dostępnej na sprzęt Apple. Jak to działa?

By móc stworzyć własny system monitoringu, potrzebujemy przynajmniej dwóch urządzeń z kamerą. Może to być twój aktualnie używany telefon i stary iPad lub stary iPhone, który kurzy się w szafce. Na obu z nich instalujemy aplikację. Następnie wybieramy, które z urządzeń stanowi nadajnik, a które odbiornik obrazu i dźwięku. W moim przypadku za kamerę w pokoju dziecka służył stary model iPhone’a, a obraz odbierałem na drugim smartfonie, z którego korzystam na co dzień. Potem wystarczy uruchomić nadawanie i już, mamy własny monitoring.

Cloud Baby Monitor oferuje szereg funkcji, dzięki którym możemy poczuć, że mamy do czynienia z pełnoprawnym systemem monitoringu. Nie tylko możemy obserwować śpiącego malucha na ekranie telefonu, ale również słyszeć, co się dzieje w pokoju. Co więcej, aplikacja wykrywa zmiany w ruchu i natężeniu dźwięku i powiadamia o nich, więc wiemy, kiedy nasza pociecha zaczyna się budzić.

Cloud baby monitorCloud baby monitor Fot. materiały prasowe

Za pomocą aplikacji możemy też mówić do naszej pociechy wykorzystując do tego mikrofon urządzenia, a nawet uruchomić kojące dźwięki w nadziei, że może maluch jeszcze zaśnie. Aplikacja również wykorzystuje kamerę urządzenia do pokazywania obrazu nawet przy zgaszonym świetle. Nie jest to może noktowizor, ale działa całkiem nieźle.

Istotną zaletą aplikacji jest to, że można z niej korzystać na wielu urządzeniach, więc monitorować może zarówno mama, jak i tata. Ważne jest również, że aplikacja wykorzystuje zarówno internet mobilny jak i domową sieć po Wi-Fi. Lepiej korzystać z tej drugiej opcji, jeżeli mieszkanie jest w pełni pokryte zasięgiem Wi-Fi, za to druga opcja może się przydać, gdy jesteśmy u kogoś w gościach.

Warto jednak pamiętać, że tego typu aplikacje mają swoje wady. Nie inaczej jest Cloud Baby Monitor. Jakość obrazu jak i jego płynność zależą przede wszystkim od tego, jaką kamerą dysponuje nasze urządzenie. Zdarza się też, że przy gorszym internecie aplikacja traci obraz. Wtedy dobrze jest zostać chociażby na nasłuchu. Najistotniejsze jednak jest to, że trzymanie uruchomionej aplikacji cały czas drenuje baterię jednego i drugiego urządzenia. W moim przypadku bateria “umierała” po 2-3h. Dlatego warto jedno i drugie urządzenie mieć cały czas podłączone do źródła prądu. Jeżeli chcemy być mobilni w tym czasie, to nie obejdzie się bez powerbanku.

Cloud Baby Monitor to ciekawa alternatywa dla dedykowanych systemów monitoringu i to za ułamek ceny. Ma ona oczywiście swoje wady i ułomności, ale jeżeli potrzebujecie szybko “założyć” niemowlakowi monitoring, to warto pomyśleć o takim rozwiązaniu. Oczywiście, Cloud Baby Monitor to tylko przykład, warto się rozejrzeć za podobnymi aplikacjami.

Najpiękniejsze w ojcostwie jest: